Z prywatnej strony Empaty

Na początku, kiedy zaczęłam poszukiwać …

Jako Empata, doświadczałam wielu stanów, zmienności nastrojów. Moje życie w środku było koszmarem przyciągającym ludzi cierpiących. Nie byłam też łatwą osobą dla innych. Kiedy przed trzydziestką doszłam do decyzji, że tak nie mogę żyć, zaczęłam poszukiwania odpowiedzi i przyczyn. Wtedy dowiedziałam się o tego typu wrażliwości. Zaczęłam pracować ze sobą przez technikę Huny ho’oponopono.

Idąc to terapeuty myślałam, że jestem wariatką, a usłyszałam, że po prostu jestem inna. Po latach terapii, która pomagała na chwilę, zauważyłam, że stany powracały czyli 8 lat depresji, która nie była moją depresją.

Wyszłam z niej poprzez pracę i poznanie, zrozumienie siebie i swoich zdolności. Przełomem było pozbycie się tzw. przewodników  duchowych, którzy tak naprawdę uprzykrzali mi życie i pilnowali abym nie podniosła wibracji.

Prócz bycia Empatką okazało się, że jestem osobą parapsychiczną. Będąc medium prócz doświadczania żywych ludzi borykałam się jeszcze z bytami.

Bycie medium to nie tylko porozumiewanie się z duchami, to zdolność poruszania się z łatwością pomiędzy przestrzeniami. To jak bycie ich przewoźnikiem.

Od szaleństwa uratowało mnie, że wybrałam Siebie i powiedziałam koniec wykorzystywania.

Stałam się dla Siebie ważniejsza niż reszta świata.

Najgorszym stanem w jaki weszłam, oczywiście nieświadomie, było doświadczenie stanu osoby ,która przygotowywała się do samobójstwa. 4 dni odrętwienia, gdzie nie dało się funkcjonować. Pół przytomna leżałam w łóżku. Kiedy uświadomiłam sobie że to nie mój stan zaczęłam wychodzić z niego i wracać do swojej energetyki. Na drugi dzień, dowiedziałam się że koleżanka odebrała sobie życie.

Przez to, że przewodnicy uprzykrzali mi życie, dostrajałam się do bardzo ciężkich i niskich wibracji. Dążyli to tego abym etapami wypierała się Siebie i swoich zdolności. Zrezygnowała z Siebie, aby pozyskać moją duszę. Patrząc na świat jaki jest  i to co się dzieje, zaczęło do mnie docierać, że współczucie (współodczuwanie) powoduje wymianę energetyczną z osobą, której się współczuje. Jest to wymiana energetyczna.

Wzmacnianie poprzez swoją energetykę bólu i cierpienia, nie jest moim celem. Jako cel obrałam uzdrowienie Siebie i życie w tym świecie w harmonii, równowadze i zgodzie z samą sobą. Moja droga skrzyżowała się z wieloma podobnymi i wyjątkowymi  ludźmi. W jakiś sposób sobie pomagaliśmy i pracowaliśmy, co mnie rozwinęło.

Odzyskanie spokoju i bycie Sobą jest możliwe. Czytając co inni piszą o empatii i wciskanie ludziom, że Empaci czują tylko ból i cierpienie, jakby byli na to skazani jest fałszywe. Z definicji Empatia (gr. Empátheia) to „cierpienie”, ale w tym świecie może inaczej nikt nie umiał tego zdefiniować.

Ja nie lubiłam ludzi, ale doświadczając i poznając ich stało się to też moją pracą z samą sobą.

Kochając zwierzęta, które są sobą i nikogo nie udają, nie noszą masek i nie grają w gierki emocjonalne, doprowadziło mnie do pracy ze zwierzętami. Poprzez pracę z psami, poznałam lepszą stronę ludzi. Nauczyły mnie cierpliwości, a że naturalnie otwieram na nich swoje serce łatwo mi się z nimi pracuję. Od ludzi doświadczyłam bólu, zranienia i wykorzystywania. Szanując indywidualność zwierząt, ich autentyczność i nawet naturę uczę się operować energią. Czując stan psa, kota w jakiej energii jest dostrajam się do niego. Jestem w stanie przekazać mu spokój w jaki wchodzę i łatwiej mi wykonać pracę. Towarzyszy temu też oczyszczanie energetyczne. Zwierzęta bazują na odczuwaniu i nie muszę im nic udowadniać kim jestem, bo one to wiedzą.