Karma osobista i Karma rodowa od innej strony.

Pochodzimy ze źródła, na poziome duszy tworzymy cały czas jedność ze źródłem. Po stworzeniu stajemy się indywidualnymi istotami. Istota ta ma wolną wolę, dusza jest wieczna i zaczyna się jej istnienie. Droga rozwoju oraz rodzaj ścieżki jaką sobie wybiera jest już indywidualną sprawą duszy.

Dusza  reinkarnuje się gdzie chce. Prócz planu ziemskiego, wszechświat jest bardzo bogaty w inne formy życia jak i przestrzenie, gęstości, częstotliwości.

Dusza może jednocześnie mieć kilka inkarnacji w tym samym czasie w przestrzeni np. ziemskiej.

Skupmy się jednak zejściu na ziemię i inkarnacji na niej. Duszyczka w swoim poziomie rozwoju, dokonuje wiele wyborów czego chce doświadczyć i czego się nauczyć. Zakłada sobie plan i przed zejściem pojawiają się Strażnicy Karmy, którzy pokazują jej różne możliwości wcieleń, rodów , planów.

Ich rolą jest pilnowanie karmy czyli jeśli coś nabroiłeś w poprzednim wcieleniu, w kolejnym znajdziesz się w takiej sytuacji aby pojąć i może zrozumieć czym to było i może zmieni to twoje spojrzenie duszy.

Tyle, że Ci Strażnicy wcale nie są tak przychylni duszy.

Jestem w stanie zrozumieć i rozumiem sens karmy osobistej, kiedy poprzez własne doświadczenia i własny rozwój dusza się rozwija ponosząc również odpowiedzialność za to co czyniła lub jakich wyborów dokonywała. Młode dusze to m.in. mordercy. Od najniższych pobudek po wyższe duchowe wartości droga bywa długa co za sobą niesie wiele wcieleń.

Jako że dusza, ma największy wpływ na siebie i na swoją drogę rozwoju jest to logiczne.

Ale czy uczciwe jest to, że wcielając się blokują pamięć duszy i dusza musi się przebudzić w danym wcieleniu za każdym razem aby się połapać w tym wszystkim ?

Nawet jeśli uda Ci się przerobić karmę osobistą i żyjesz sobie, Strażnicy pojawiają się na nowo i znów wciskają karmę. Dusza która myśli, że inaczej nie da się na tym planie funkcjonować ją weźmie.

Strażnicy nie tylko siedzą za biureczkiem i mają zwoje papierów z podpisanymi ale również pilnują danej osoby, często jej matacząc. No co mają z tego ? Kolejnego więźnia systemu ale i energię. Taką mają pracę więc o nią dbają. Nie są istotami wysoko wibracyjnymi, raczej nisko, a ich intencję nie są sprzyjające duszy.

Tyle, że zanim się wcielisz wciskają Ci, że masz jeszcze wziąć karmę rodową, której sensu nie widzę.

Karma rodowa może załączyć się w różnym okresie wcielenia.

Karma rodowa długo mnie zastanawiała, jej sens oraz czym jest ród, przodkowie.

O co chodzi w karmie rodowej?

Każdy z przodków jest duszą, każdy posiada wolną wolę lub ją miał, każdy jako dusza ma swoją drogę.

Więc jeśli coś czynił powinien ponieś tego konsekwencje, wziąć za to odpowiedzialność zdawało by się …ale niektórzy nie chcą tego brać. Kiedy nie zdołają przerobić karmy przechodzi ona na potomków.  Ale czemu i jakim prawem inna dusza, inna istota ma ponosić konsekwencję decyzji i wyborów swoich przodków?? Jeśli nie zrobiła tego co uczynił przodek a  Ona musi ponieść konsekwencje? To tak jak ktoś popełnia przestępstwo ma wyrok , ale odsiaduje kto inny …bo się na to zgodził.

Jest to bzdura i pułapka tego systemu, dopisującej się karmy.

Przykład

Jeśli jakaś kobieta z rodu, wieki temu przeklęła kogoś z zazdrości,  zło życzyła, skierowała negatywną energię , cały ród ponosi odpowiedzialność poprzez np.  doświadczanie tego samego , nie wiedzeniu się w tym rodzaju przestrzeni np. osobistej. Czyli co ona uczyniła obraca się przeciwko w podobnej formie.

I POWIEDZ MI DLACZEGO MASZ PONOSIĆ KONSEKWENCJE CZYNÓW INNEJ DUSZY ????

Ona ma takie same warunki do rozwoju co Ty ? Prawda ?

I tu pojawia się kolejny element …program brania odpowiedzialności za innych , lub program „zbawiciel” tak bardzo wciskany w tym systemie.

Czujesz się odpowiedzialny za innych ? Bierzesz ciężar na siebie za innych ? Tu się pojawiają programy religijnej ofiary, że jesteś grzesznikiem, że nie jesteś godzien i dużo warunków nie zależnych od Ciebie bo przecież masz się męczyć i czekać nawet na zbawiciela, bo sam tego nie możesz zrobić.

Zawsze bawi mnie sens ułożenia słów wypowiadanych w modlitwie  w czasie rytuału kościelnego :

„Panie nie jestem godzien abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.”

Od razu „nie jestem godzien „ – program kształtujący bardzo niską samoocenę i poczucie wartości , już nie mówiąc o tym że sam nie możesz zrobić nic bez pośredników.

I teraz, powiedz słowo , ale jakie ? Jest w tym, że osoba ma wolę, ale jednak jest uwarunkowana od innej istoty.

Uzdrowienie duszy, intencja, wola jest tylko życzeniem, pozwoleniem na uzdrowienie Samego Siebie. Czasem osoby poczuwają się do roli uzdrawiania innych dusz, nie proszone o pomoc stają się istotną ingerującą w drugą istotę.

Przodkowie nie zawszę muszą nas lubić i sprzyjać, dlatego trzeba uważać z życzeniami do nich.

Każdy jest inny i oni też, nawet w formie duchowej mają implanty i są do nich podłączone byty.

Ja zawarłam „Pokój” ze swoim przodkami, ale to co z nimi doświadczyłam pomogło mi podjąć decyzję o odcięciu się od nich.

O tym że jestem medium dowiedziałam się parę lat temu. Tłumaczyło to bardzo dużo co czułam i czemu służyłam. Spokojnie mogę stwierdzić, że w życiu tak naprawdę uprzykrzały mi byty/duchy.

Byłam atakowana przez własnych przodków i to z kilku pokoleń. Przychodząc na świat, rodząc się już wiedziałam że nikt mnie nie chciał. Nie łatwo jest żyć z takim odczuciem, a zarazem w trakcie okresu płodowego fizycznie zostałam uderzona będąc w łonie matki. To spowodowało, że powstała informacja mentalna jak i zapis na ciele. Zrodził się program samo destrukcyjny. Narodziłam się już jako ofiara, oczekująca na atak od dziecka. Mając takie zapisane informacje sama wytwarzałam taką przestrzeń aby doświadczać ataku.

Moją karmą osobistą było podniesienie wibracji całego rodu. Do ponad 35 roku życia tak dużo miałam przeróżnych doświadczeń, że czułam się jakbym przeżywała kilka żyć.

Cały czas była to karma rodu o niskich wibracjach ze strażnikiem, który tego pilnował. Nigdy nie czułam więzi z rodziną. Kiedy zaczęłam walczyć o Siebie i pracować z Sobą, zrozumiałam że chcę stworzyć całkiem inną swoją rodzinę i co innego przekazać potomkowi.

Kiedy zerwałam  Karmę, w śnie przyszedł przedstawiciel rodu męża i prosił abym wzięła na Siebie karmę rodu męża. Usłyszeli nie. To stwierdzili, że może moja matka by ją wzięła. Odpowiedz była znów przecząca.

Kiedy mój mąż zerwał Karmę, pojawiło się ciało subtelne jego żyjącego ojca aby wziął na Siebie jego karmę. Czasem długo się pracuje z ciałem subtelnym, które miało programy religijne. Jednak dusza męża pojęła kto i co ma być najważniejsze w jego życiu.

Z karmą można zerwać i bez karmy życie wygląda inaczej. To już nie ona rządzi życiem i osoba nie odgrywa scenariuszy tylko rządzi według własnych decyzji, projektuje swoje życie.

Każdy ma wolę, oby była wolna. Bo kiedy zwracasz się do kogoś z modlitwą, prośbą to oddajesz mu swoją wolę i zgadzasz się na działanie w twoim imieniu.

Ja od dziecka czułam się, że nie jestem stąd. Odczuwałam tęsknotę za domem i patrzyłam w gwiazdy. Wielu tak ma.

W linii przodków, nie ma nikogo z grupy dusz z jakiej pochodzę. Dusze  mają rodziny. Są szkoły dusz gdzie dusze się uczą.

Można się spotkać z publikacjami, że dusza przychodzi pracować z tematami rodu. Że to ród warunkuje kto jaki jest i to ma wpływ na osobę i jej doświadczenia. Moim zdaniem to błędne wpajanie programów służenia innym, a wręcz tworzenia bezwolnych istot.

Dusza jest na jakimś poziomie i wchodząc w ród, swoimi poziomem jak i wzorcami wpasowuje się daną linie rodu. Ma podobne tematy do przepracowania co grupa dusz w której się rodzi.

A wiadomo że żyjemy na ziemi i posiadamy ciało fizyczne, geny, pamięć komórkową itp..

Jest to więc czysta potrzeba fizyczna, aby zamanifestować się w materii. Oczywiście z wieloma swoimi przodkami miało się reinkarnację, odgrywało się katów i ofiary w różnych opcjach.

Śluby, przysięgi, przeróżne obietnice, całe siatki powiązań w różnych rolach na jakie dusze się umawiały.

Jako Empata służyłam innym, czyściałam dużo energii. Ale doszłam do wniosku że czyszczenie syfu moich przodków nie ma sensu i ogólnie branie w tym udziału. Wybór Siebie i podnoszenie swojej świadomości, oczyszczanie daje więcej, ponieważ świadomość wpływa na świadomość.

Kiedy pracujemy z rodami i każemy im samym wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, uzdrawiać się (bo mogą same), zdarzają się dusze, które nie chcą współgrać z rodem. I co mają wolną wolę, wolą zwalić coś na kogoś, bo jest łatwiej.

Kiedy zwolniłam swojego przewodnika ducha i powiedziałam, że przecież może się nie zgodzić na warunki i branie karmy, bo to jego wola, od razu wskoczył w nowe wcielenie.

Kiedy dusza nie bierze na siebie odpowiedzialności i ją wypiera oraz nie chce ponieść konsekwencji  wchodząc w nowe życie to cały czas jest połączona z wcieleniem przeszłym. Kiedy temat się przepracuje to dochodzi do zamknięcia tamtej przestrzeni.

W tym wszystkim tak naprawdę chodzi o przyznanie się przed samym sobą, wzięcie odpowiedzialności za to i wybaczenie Sobie i innym.

Kiedyś zadałam pytanie dlaczego ten ród, ponieważ umożliwił szybkie przerobienie swoich tematów.

Obecnie jestem odcięta od rodu, ponieważ skończyłam pracować za innych i oddawać im swoją wypracowaną energię. Połączyłam się z rodziną duchową.

Ale co z genami, chorobami, fizycznością itp… Obecnie badam jak zachowuję się moje ciało, wręcz dolegliwość fizyczną formę, po rezygnacji przyjęcia formy jednej z moich przodków.

Przodkowie to był dla mnie bardzo drażliwy temat, praca z tym tematem trwała parę lat, oczywiście zanim podjęłam ostateczną decyzję. Była to dobrze przemyślana decyzja, która zwiększyła poczucie wolności i odzyskanie kontroli nad swoim życiem.

Czym jest klątwa

Jest to skumulowana energia której częstotliwość i wibracja są zaprogramowane (informacja), po wskazaniu celu, określeniu intencji i skierowane w  cel.

Rzucenie klątwy poprzez nienawiść skierowaną na cel nie wymaga rytuałów, jeśli osoba ma silną energetykę. Czasem ktoś pomyśli, spojrzy to jest to tak zwane zauroczenie, złe oko.

Przy rytuałach wspomaga się żywiołami , duchami roślin jak i przywoływaniem istot, które nigdy nic za darmo nie robią, a cena jaką wystawiają bywa konsekwencją duchową przez wiele reinkarnacji. Ofiary składane w rytuale znaczą tylko dla rzucających, bo dla bytów cena jest tylko jedna: dusza i służenie im swoją energetyką. Klątwy rytualne posiadają strażników, którzy pilnują jej energii umowy po między rzucającym a celem. Klątwa rodowa objawia się poprzez powtarzające się wydarzenia na członkach rodu przez wiele pokoleń.

Konsekwencją klątwy przez osobę, która ją zleca i ją rzuca, jest doświadczanie tego samego w tym lub kolejnych wcieleniach o podobnej charakterystyce, która została zdefiniowana.

Zdarza się, że ród też ponosi konsekwencje klątwy rzuconej przez jednego z przodków.

Można również samemu się przekląć, choć w tych kwestiach może to być silna intencja, przyrzeczenie sobie na łożu śmierci w poprzednim życiu.

Przykłady które tu przytoczę są prawdziwymi doświadczeniami  do których dotarłyśmy  w trakcie sesji.

  • Mężczyzna po kilku latach od śmierci samobójczej małżonki, której cały czas czuł obecność poprosił o odprowadzenie jej. W trakcie sesji i rozmowy z duszą żony, przybyły kobiety z rodu. Kobieta nie chciała odejść. Po rozmowie i spojrzeniu co się stało okazało się, że była 9 kobietą, która w linii rodu popełniła samobójstwo. Mężczyzna potwierdził, że co 2 kobieta popełniała samobójstwo w jej rodzinie.

Po dotarciu do duszy, która rzuciła klątwę, pojawił się strażnik klątwy. Konsekwencją klątwy była również śmierć. Kiedy jedna z kobiet umierała, umierała również kobieta w swoich wcieleniach która rzuciła klątwę.

  • Kobieta w której rodzie mężczyźni wymierali przez pokolenia , pozostawiając owdowiałe żony. Syn chory i niepełnosprawny. Zanikająca i słaba linia męska .Przyczyną była klątwa rzucona na linię męską, aby wymarła.